Mistrzowie jesieni - Gazeta Chojnowska w ramach portalu E-Informator.pl



artykuły:

ostatnie
popularne
komentowane
regulamin
archiwum PDF
stopka redakcyjna
ogłoszenia
podgląd artykułów
podgląd komentarzy



Mistrzowie jesieni




A miało być fatalnie. Telewizyjne zapowiedzi o pogodzie na sobotę 10 listopada były śniegowo-deszczowe, a słupek rtęci na termometrach miał nie przekroczyć dwóch kresek, powyżej zera. Całe szczęście sprawdziło się tylko to ostatnie. Wytrzymać jako kibic cały mecz w zimowej plusze, to wyzwanie tylko dla fanatyków. Na ostatni mecz chojnowskiej jedenastki z Czarnymi Rokitki, przyszło wyjątkowo dużo kibiców. Stawką dla nas, jak wiadomo, był tytuł mistrza rundy jesiennej. Goście z Rokitek nigdy do najłatwiejszych nie należeli. Gdy dodać do tego fakt, że ich trenerem jest Dariusz Ginda - były zawodnik Chojnowianki znający na wylot wszystkie dobre i złe strony naszej drużyny, derby zapowiadały się niezwykle ciekawie. W zasadzie na pierwszy rzut oka, nie było widać, że gra lider z czwartą drużyną od końca. Do 26 minuty goście mieli przewagę. Wtedy to właśnie na trybunach zapanowała konsternacja. Chojnowianka zamknięta w „zamku hokejowym". Piłka kopnięta z tzw. szpica, niczym szczur, przenika przez gąszcz nóg piłkarzy i… wtacza się tuż przy słupku, obok zasłoniętego i zaskoczonego bramkarza. Ten zimny prysznic, podziałał orzeźwiająco na Chojnowiankę. Zamknęli gości na polu karnym i padły te upragnione bramki. Tuż przed końcem pierwszej połowy w zamieszaniu podbramkowym, Marcin Gromala, wsunął piłkę do siatki. A zaraz potym, za zagranie ręką na przedpolu bramkowym gości, arbiter podyktował rzut karny. Po prefesorsku wykończył go Marcin Rabanda. Do przerwy 2:1. I jakby cieplej się zrobiło (na duszy).

Pierwsze momenty drugiej połowy, zaczęły się, od masowych ataków naszych, ale na rozpalone główki, po raz drugi polał się rokitkowy prysznic. Rzut rożny. Piłka idealnie ląduje na głowie zawodnika Czarnych. Ten, nieobstawiony, z pięciu metrów trafia w górny róg bramki, doprowadza do remisu. Do końca, jest jednak około 30 minut. To bardzo dużo. Czarni Rokitki powoli acz sukcesywnie opadają z sił. W przeciwieństwie do lidera. Ten nie pozostawia złudzeń. Znów w roli głównej Marcin Gromala. Kolejne dwa trafienia. Jak nokaut. Koniec meczu. Odtańczone kółeczko zwycięstwa na środku boiska, w szatni odprawiono rytualne śpiewy - SUKCES!

Jesienni liderzy. Na pierwszym i drugim froncie. Swoją passę zawdzięczają m.in. trenerowi. Mirosław Zieleń już od 11 roku życia zaczynał swoją piłkarską przygodę. Po kolei, pokonywał poszczególne szczeble - trampkarze, juniorzy, seniorzy. Grał na pozycji środkowego pomocnika. Wylęgły, był doskonale obsługiwany na gole. Etap trenerski Mirosław Zieleń rozpoczął w 1997r. W latach 2000-2005 to Górnik Złotoryja miał chojnowianina na ławce trenerskiej. A potem...to już historia najnowsza, którą znamy.











PM
Napisz swój własny komentarz
Tytuł:      Autor:

Komentarze
TytułdataAutor
Cześć kolego z AWF2009-10-18Adam Okolewski

serwis jest częścią portalu www.E-Informator.pl przygotowanego przez MEDIART © w systemie zarządzania treścią CMS Kursorek | Reklama