z cyklu „Warto poznać” - Kopciuszek na emeryturze - Gazeta Chojnowska w ramach portalu E-Informator.pl



artykuły:

ostatnie
popularne
komentowane
regulamin
archiwum PDF
stopka redakcyjna
ogłoszenia
podgląd artykułów
podgląd komentarzy



z cyklu „Warto poznać” - Kopciuszek na emeryturze



Pani Krystyna Bisiorek nie potrafi ukrywać uczuć. Już kilka pierwszych minut rozmowy zdradza, że mamy przed sobą osobę energiczną, spontaniczną, pełną życia i pomysłów. Nie znosi bezczynności, a metoda „podcyckowa" jak określa splatanie rąk na piersiach, to zupełnie nie jej bajka.
Ludzi tzw. pozytywnie zakręconych, w naszym mieście jest wielu, hobby pani Krystyny nie należy jednak do tych bardzo popularnych -od 10 lat wolny czas zajmuje jej układanie puzzly.

- Przygoda z układanką zaczęła się, kiedy przeszłam na emeryturę – wyjaśnia pani Krystyna. – Nagle czas zaczął się dłużyć, godziny ciągnęły się w nieskończoność, a mnie nosiło. 30 książek, jakie przeczytałam w pierwszym miesiącu, to nie był sposób na aktywną emeryturę.

Wtedy wnuczka przyniosła proste, kilkunastoelementowe puzzle. Ułożyły je razem, dalej jednak nie poszły wspólną ścieżką. Babcia, jak to się mówi, złapała bakcyla i od tamtej pory układa nie kilkunasto, ale nawet kilkutysięczne układanki.
Są to głównie widoki – krajobrazy przyrodnicze lub architektoniczne. Takie też pani Krystyna lubi najbardziej. Efekt końcowy jest imponujący i zachwyca nie tylko autorkę. Oryginalne obrazy zdobią mieszkanie państwa Bisiorków i wiele ścian w domach znajomych, przyjaciół i rodziny. Można je także podziwiać w szkolnych świetlicach, na korytarzach Niebieskiego Parasola, szpitala w Lubinie i Gryfowie.

- Przez te lata nazbierało się tego. Myślę, że złożyłam ponad 100 obrazów. Trudno byłoby wyeksponować je w moim mieszkaniu, dlatego z ogromną przyjemnością daruję je bliskim.

Najwięcej kłopotu sprawił pani Krystynie jeden z ostatnich obrazów – tryptyk – adoracja Jezusa.
- Kiedy wysypałam wszystkie 3 tysiące puzzli, ogarnęło mnie przerażenie – z blatu patrzyło na mnie dziesiątki malutkich oczek. Oczka świętych, oczka aniołów, oczka wiernych…a wszystkie jednakowe i wpatrzone w oczka moje.

Składanie puzzli wymaga ogromnej cierpliwości i precyzji. To zdaje się przeczyć naturze pani Krystyny. Ona sama wyjaśnia jednak, że czasami musi po prostu wyciszyć tę swoją energię, zmienić się w Kopciuszka i w spokoju skupić się na klockach. Zdarza się, że jest to spokój pozorny, bo niepasująca układanka potrafi doprowadzić do furii, ale to tylko mobilizuje do koncentracji i zwiększa satysfakcję na finiszu.


Puzzle, które zajmują mnóstwo czasu, to nie jedyna rozrywka pani Krysi. Z równą pasją oddaje się szydełkowaniu. I tu też jest oryginalna. Nie dzierga bowiem tradycyjnych serwetek, ale robi kwiaty, bombki, koszyczki, kurczaczki…Spod jej sprawnych rąk wychodzą także kreacje dla porcelanowych lalek, których ma okazałą kolekcję w stołowym pokoju. A w pokoju córki gości witają dziesiątki słoników. To hobby wnuczki, ale pani Krystyna czynnie uczestniczy w tej pasji.

- Teraz rzeczywiście mogę już powiedzieć, że się nie nudzę. Pierwsze tygodnie emerytury były dla mnie koszmarem. Po aktywnej działalności w trzech szkolnych komitetach, harcerskiej modelarni, komisji opiekuńczo-wychowawczej, związkach zawodowych, pracy w sądzie jako ławnik i pracy w ukochanym ogrodzie, gdzie doglądam około 200 gatunków kwiatów, szlaban jaki przede mną się opuścił odgradzając od tych wszystkich zajęć, pozostawił mnie (jak wówczas myślałam) w pustym, ciemnym niebycie. Całe szczęście, że natura szybko dała o sobie znać i nie utknęłam w stylizowanym fotelu, w szydełkowych bamboszach, ze wzrokiem wbitym w ekran telewizora.


Marzenie? Puzzlowy wirus. Chciałaby zarazić nim młodych i zdecydowanie starszych.
- Wśród najbliższych kontakt z puzzlami ogranicza się do „zatykania dziurki" w momencie, kiedy ktoś przechodząc skojarzy klocek z pustym miejscem. I oczywiście do zachwytu, kiedy obraz jest skończony. A ja bym chciała, żeby puzzlowych Kopciuszków było w naszym mieście więcej. One naprawdę wspaniale wyciszają, relaksują, uczą cierpliwości, dokładności i dyscypliny, a to w dzisiejszych czasach cechy deficytowe. No i byłoby z kim wymieniać się układankami, bo w sklepach tego towaru niewiele. Serdecznie polecam.





rozmawiała


Emilia Grześkowiak
Napisz swój własny komentarz
Tytuł:      Autor:

serwis jest częścią portalu www.E-Informator.pl przygotowanego przez MEDIART © w systemie zarządzania treścią CMS Kursorek | Reklama