Chojnowianin ze szczytu piramidy - Gazeta Chojnowska w ramach portalu E-Informator.pl



artykuły:

ostatnie
popularne
komentowane
regulamin
archiwum PDF
stopka redakcyjna
ogłoszenia
podgląd artykułów
podgląd komentarzy



Chojnowianin ze szczytu piramidy



 

Kto z nas wie, że chojnowskimi uliczkami, skwerach i parkach przechadza się brązowy medalista Mistrzostw Świata w Akrobatyce Sportowej? Z pewnością niewielu, bo Marcin Rudziak tytuł drugiego wicemistrza świata dumnie nosi od niedawna.

 

Szpagat, krokodylek, chorągiewka – te akrobatyczne elementy, to banał dla dwunastolatka. Wielokrotny mistrz Polski dziś skupia się raczej na wypryszce, skomplikowanych piramidach i saltach.

Marcin akrobatykę trenuje od 7 lat, czyli jak łatwo policzyć, przez większą część swojego życia. Do tej dyscypliny zachęcił go dziadek, który obserwując fikającego koziołki wnuka, uznał, że należy z małego akrobaty zrobić mistrza. Ogłoszenie o naborze do złotoryjskiej grupy akrobatycznej, ułatwiło sprawę.

Początki, jak dziś wspomina Marcin, nie były łatwe, ale okazało się, że w tym drobnym ciele, jest wielki duch i młody chojnowianin szybko stanął – najpierw na szczycie piramidy – potem, wraz z trzema innymi z drużyny, także na podium.

Tytuły sypały się jak z rękawa, nadszedł w końcu czas na ten najważniejszy. Już w ubiegłym roku, w Glasgow, ZTA AURUM Złotoryja stanęło do rywalizacji ze światową czołówką. Nie udało się, ale rok 2008 przyniósł satysfakcję i upragniony medal. Wprawdzie nie złoty, ale jakże istotny.

- Czuliśmy wielką radość, ale i niedosyt – wyjaśnia Marcin. – Według naszej oceny werdyk nie był do końca sprawiedliwy, ale w tych kwestiach się nie dyskutuje. Brązowy medal, to wspaniała nagroda i zamierzamy długo się nią cieszyć.

 

Na świętowanie drużyna nie miała zbyt wiele czasu – sześć dni w tygodniu, wypełnionych ciężkimi treningami, skutecznie utrudnia realizację planów związanych z innymi zajęciami. Marcin zapewnia, że przez tych kilka lat przywykł i ma doskonale skoordynowane wszelkie zajęcia. W szkole radzi sobie nieźle, a w tym napiętym planie znajduje także czas na grę w piłkę i spotkania z przyjaciółmi zarówno w tzw. „realu", jak i w sieci.

- Gimnastyka rzeczywiście zabiera mi gros czasu, ale są przecież weekendy, przerwy w nauce, ferie, wakacje. Nie czuję się szczególnie zajęty. Jestem normalnym nastolatkiem, który poza szkołą, czas poświęca swojej pasji.

 

Marzeniem Marcina jest być jednym ze znanej grupy Ocelot. Z takimi osiągnięciami, z takimi umiejętnościami i z takim zapałem nasz akrobata ma ogromne szanse.

 

(nasz brązowy medalista w dolnym rzędzie, pierwszy od lewej)

 

 

(szerokość: 750 / wysokość: 449)



eg
Napisz swój własny komentarz
Tytuł:      Autor:

serwis jest częścią portalu www.E-Informator.pl przygotowanego przez MEDIART © w systemie zarządzania treścią CMS Kursorek | Reklama