Genius loci - duch miejsca został zachowany - Gazeta Chojnowska w ramach portalu E-Informator.pl



artykuły:

ostatnie
popularne
komentowane
regulamin
archiwum PDF
stopka redakcyjna
ogłoszenia
podgląd artykułów
podgląd komentarzy



Genius loci - duch miejsca został zachowany



 

(szerokość: 640 / wysokość: 480)

 

Rewitalizacja Rynku budzi wśród mieszkańców wiele różnych emocji. Ilu mieszkańców, tyle opinii. To naturalne i stymulujące.

Każdą inwestycję poprzedza koncepcja – uzasadniona ekonomicznie, społecznie i jak w tym przypadku także historycznie.

Autorką projektu chojnowskiego zrewitalizowanego centrum miasta jest chojnowianka, Anna Śniegucka – Pawłowska z warszawskiej Pracowni Projektowej Architektury Krajobrazu „Przestrzeń".

Udało nam się spotkać z projektantką i zadać jej kilka pytań.

 

Gazeta Chojnowska - Jakie były założenia, co decydowało o ostatecznym kształcie rynku, jakie elementy miały wpływ na jego obecny wizerunek?

 

Anna Śniegucka – Pawłowska - Ten projekt, to próba połączenia wytycznych konserwatorskich z oczekiwaniami inwestora, a także potrzebami społecznymi. Rynek chojnowski jest ujęty w rejestrze zabytków i tu niestety kończy się dyskusja o tym co się komu podoba. Projektanta obowiązuje oddtworzenie obiektu, z czasów jego największej świetności. Przeprowadziliśmy analizę historyczną, która dała nam podstawy do sformułowania głównych założeń projektowych i dyskusji z urzędem konserwatorskim. Analiza została opracowana przez Panią Ewę Kieres historyka sztuki z wieloletnim doświadczeniem konserwatorskim, ogromną pomocą okazały się także zbiory chojnowskiego muzeum, które nam udostępniono.

 

G. Ch. - Przy każdej innej inwestycji wytycznymi są założenia inwestora, w przypadku naszego rynku decydujące zdanie miał konserwator?!

 

A. Ś. - Dokładnie tak. Wytyczne konserwatorskie obligowały nas do projektu nawiązującego do przełomu wieku XIX i XX. Bazowaliśmy przede wszystkim na starych planach i fotografiach z tego okresu. W przypadku obiektu zabytkowego odczucia estetyczne projektanta schodzą na plan dalszy. Wartość historyczna obiektu jest najważniejsza. Udało nam się jednak przekonać konserwatora i odejść od ówczesnego charakteru fontanny. Jej militarny charakter zastąpiliśmy zatem symbolem miejskich tradycji. W tej kwestii jedynymi ograniczeniami były parametry wielkościowe. Mając na względzie historyczny układ drogowy, szerokość ciągów pieszych i obszary zieleni, fontanna komponowała się właśnie w takiej formie. Ważnym czynnikiem w projekcie był porządek urbanistyczny i zaakcentowanie tej wielkiej przestrzeni. Chojnowski rynek jest jednym z największych na Dolnym Śląsku. Wyeksponowanie kamienic, „zielonych plam" i odpowiednie iluminacje świetlne mają podkreślać ten atut. Mam wrażenie, że osiągnęliśmy zamierzony cel. Rynek chojnowski przypomina ten sprzed 150 lat.

 (szerokość: 640 / wysokość: 480)

 

 

G. Ch. - W tej przestrzeni jednak rzucają się w oczy nierówności terenu.

 

A. Ś. - To efekt zamierzony. Te nierówności wynikają z tego, że głównym założeniem projektowym było nawiązanie do zaszłości historycznych.  Bardzo zależało nam na tym, żeby nie zmieniać poziomu usadowienia elewacji kamienic w kontekście całego rynku. Dodatkowym atutem nawierzchni jest użyty tu materiał z odzysku. Pomijając aspekt ekonomiczny, to przede wszystkim, dzięki takiej kostce brukowej, która przetrwała ponad 100 lat, rynek nabrał naprawdę wyjątkowego charakteru. Być może nie wszyscy są w stanie to docenić. Dla nas, projektantów, to efekt, którego oczekiwaliśmy. Nigdy wcześniej, żaden z naszych zleceniodawców, nie praktykował takich zabiegów, a okazało się, że warto. Duch miejsca został zachowany

 

G. Ch. - Gros mieszkańców zgadza się z tą opinią, ale są też tacy, którzy mają odmienne zdanie i zupełnie inną wizję centrum miasta.

A. Ś. - To oczywiste. Każdy z nas ma inne poczucie piękna, estetyki, różne wyobrażenie wizytówki miasta. Ja sama wielokrotnie spotykam się z krytyką i to najczęściej ze strony bliskich. Powtórzę jednak, że w tym projekcie gusta odsunięto na dalszy plan – priorytetem było nawiązanie do konkretnego krajobrazu i urbanistyki z przełomu wieku. Nadmienię, że podczas prac projektowych spotykaliśmy się wielokrotnie z aprobatą mieszkańców. Nigdy wcześniej, a projektujemy od 20 lat, nie doświadczyliśmy ze strony obywateli takiego zaangażowania i zrozumienia. W Chojnowie, współpraca układała nam się wspaniale nie tylko z władzami, ale także ze społecznością. Myślę, że cechą tego miasta jest współodpowiedzialność mieszkańców za jego wizerunek. To rzadkie zjawisko. Nawet koncepcje, które uważaliśmy za ryzykowne w kontekście historycznym spotykały się z akceptacją i powiem szczerze, że gdybyśmy przewidzieli taką reakcję mieszkańców, z pewnością pozwolilibyśmy sobie na więcej i inaczej też wyglądałyby nasze rozmowy z konserwatorem. (szerokość: 640 / wysokość: 480)

 

Przykładem może być oświetlenie zamontowane na elewacjach kamienic. Obawialiśmy się, że wspólnoty nie zgodzą się na to rozwiązanie, ale myliliśmy się. Zyskaliśmy dzięki temu niepowtarzalny klimat i podkreślenie (na czym nam zależało), że ten układ linii jest starszy od części centralnej. Efekt ten wzmacniają stylizowane lampy stojące.

 

G. Ch. - A zieleń? Czy ona też podlega konserwatorskim restrykcjom?

 

A. Ś. - Wszystko w tym miejscu musi współgrać i spełniać konserwatorskie wytyczne, w powiązaniu do prototypu. Efekty nasadzeń, w przeciwieństwie do prac budowlanych, wymagają czasu. Dziś to zaledwie zalążek tego, czego możemy spodziewać się za kilkanaście lat. Generalnie, projekty tego typu, należy oceniać po kilku latach. Rozumiem nastroje mieszkańców, ale zapewniam, że za jakiś czas centrum Chojnowa stanie się ulubionym miejscem spotkań – atrakcyjnym i rekreacyjnym.

Już wkrótce przestrzeń wypełnią stylizowane ławki i kosze, dekoracyjne obramowania drzewek, pojawią się gazony z dodatkową roślinnością, a kiedy tegoroczne sadzonki rozwiną się, z pewnością charakter tego miejsca zyska na estetyce. Centralna rabata będzie zmieniała swój kolor wraz z porami roku.

Mam też ogromną nadzieję, że w przyszłości uda się zainstalować świetlną iluminację wokół średniowiecznej fary – dominującego obiektu w rynku jakim jest kościół pw. Św. Ap. Piotra i Pawła. Przeprowadzaliśmy, trzy lata temu próbę takich efektów świetlnych – świątynia wyglądała imponująco, a całe otoczenie, na chwilę, zmieniło się nie do poznania.

 

G.Ch. - Czy gdyby projektowała Pani chojnowski rynek dzisiaj, wyglądałby inaczej?

 A. Ś. - Generalnie nie. Zmieniłabym może kilka szczegółów, drobnych, dla odbiorców pewnie i tak niezauważalnych. Ale to naturalne. Każdy z nas budując dom, czy remontując mieszkanie, po zakończeniu prac, znajduje co najmniej kilka drobiazgów, które można było zrobić inaczej. Poza tym nam twórcom nieustannie towarzyszy niedosyt i chęć ciągłego poprawiania.

Rynek w Chojnowie, to serce miasta nie tylko w znaczeniu historycznym. Żyje swoim rytmem. Mam nadzieję, że pojawią się tu kolorowe, kawiarniane parasole, nowe elementy. My stworzyliśmy, a właściwie odtworzyliśmy tło dla przyszłych zdarzeń.

Prosimy o cierpliwość. Rośliny rosną swoim rytmem. Teraz pozostaje trzymać kciuki za renowacje elewacji. To będzie naprawdę piękne miejsce.

 

(szerokość: 640 / wysokość: 480)



eg
Napisz swój własny komentarz
Tytuł:      Autor:

TytułdataAutor
Chojnowska masakra kostką brukową2012-09-22 16:36:32korektor
idąc logiką a raczej brakiem logiki ów Pani projektant za czasów zaszłości historycznych o których Pani wspomina i na które powołuje się Pani za tak wykonaną pracę można było jedynie otrzymać karę chłosty pod pręgierzem którego niestety nie mamy . Ludzie którzy tworzyli wizerunek tego miasta po tych Pani słowach przewracają się w grobach. To raczej Pani poziom i poziom partactwa wykonawcy sprawiły te nierówności których sto lat temu nie było ale Pani tego nie wie. W sumie można było piznąć granat w centrum i mamy tanio zrewitalizowane centrum za 1000zł jak za czasów kiedy żyły tu dinozaury. Może i Pani chce się cofać w rozwoju ale my nie musimy , zaznaczę że za czasów do których się Pani odnosi pracowano za jedzenie i możliwość życia o jeden dzień dłużej , Pani wzięła za to pieniądze i to duże. Pomijając aspekt niewykonania obróbki materiału w celu jeszcze większego wyczesania kasy z budżetu , rynek wygląda jak przed remontem .Nigdy wcześniej żaden zleceniodawca nie dał Pani zlecenia które Panią przerosło, tłumaczenie że to zleceniodawca nakazał praktykowanie tego rozwiązania jest co najmniej niepoważne. Proszę się uczyć na warszawskim centrum miasta. Niestety jest mały problem , w Warszawie nikt nie pozwoli Pani na taki nieprofesjonalizm . Zdecydowanie duch tego miejsca jest teraz w wielkiej kropce. Chciałby się pod ziemię zapaść ale jest nierówno i nie wie co zrobić.

serwis jest częścią portalu www.E-Informator.pl przygotowanego przez MEDIART © w systemie zarządzania treścią CMS Kursorek | Reklama