Chojnowski Hyde Park - Nie czekając na starość - Gazeta Chojnowska w ramach portalu E-Informator.pl



artykuły:

ostatnie
popularne
komentowane
regulamin
archiwum PDF
stopka redakcyjna
ogłoszenia
podgląd artykułów
podgląd komentarzy



Chojnowski Hyde Park - Nie czekając na starość




      Jeśli ktoś sądzi, że dzikie rzeki są za siódmą górą i jakimś tam morzem, to jest w błędzie. Nie trzeba jechać do Gujany lub Konga. Ja polecam naszą Skorę przy średnich stanach wody.
Do minionej niedzieli miałem mgliste pojęcie o naszej rzece, choć napisałem o niej przewodnik. Dzisiaj wiem, że w mojej książce brakuje jednego rozdziału.
Pomysł zorganizowania spływu rzeką Skorą zrodził się w zeszłym roku. Jak każdy pomysł, tak i ten rodził się z bólami natury sprzętowo – finansowej. Zostały one pokonane dzięki pomocy ze strony przewodniczącego Towarzystwa Miłośników Ziemi Ścinawskiej, Andrzejowi Holdenmajerowi. Tak na marginesie, to oni mają większą rzekę i dlatego kajaki wczesnym rankiem przyjechały ze Ścinawy do Chojnowa.
W wyprawie w nieznane wzięli udział: Alicja Hołowacz, Henio Czapski, Krzysiek Domański, Paweł Wróbel, Piotr Klucznik i niżej podpisany. Piotr Klucznik asekurował członków wyprawy z lądu. Doceniliśmy jego obecność po zaliczeniu przymusowych kąpieli w Skorze. Mnie się to przytrafiło między Modlikowicami a Jadwisinem. Nigdy nie sądziłem, że widok Piotra i jego samochodu może sprawić taką radość.
Spływ rozpoczął się w Pielgrzymce, w miejscu, gdzie do Skory uchodzi Wojcieszynka. W miejscu tym Skora jest tak szeroka, że kajak położony w poprzek koryta rzeki mógłby służyć za kładkę.

Nie zwracając uwagi na deszcz, wodę lub jej brak w korycie, ruszyliśmy z prądem. Na każde przepłynięte 50 metrów przypadało około 10 metrów wędrówki w korycie. Liczne progi korekcyjne w korycie sprawiały, że spływ przypominał bieg z przeszkodami. W Uniejowicach pojawiły się nawet katarakty świadczące o młodości koryta naszej Skory. Są to progi skalne. Raz jasne, za chwilę czerwone. Przekładaniec geologiczny permskich skał, które w tym miejscu pojawiają się na powierzchni ziemi.
Były też liczne jazzy. Też je pokonaliśmy.
Za Modlikowicami sądziliśmy, że najgorszy odcinek mamy za sobą. Byliśmy w błędzie. Tu rozpoczął się skorzański horror. Na pograniczu powiatu złotoryjskiego i legnickiego chyba nikt nie pamięta o Skorze, albo wszyscy o niej zapomnieli. Skora na odcinku paru kilometrów jest dzika, nieuregulowana i zarośnięta. Erozja boczna doprowadziła do powstania obsunięć mas ziemi, a wraz z ziemią całych drzew. Są miejsca, gdzie nie widać wody, tylko plątaninę gałęzi, pni i śmieci, które dotarły tu z wodą. To też pokonaliśmy.
Pierwszy spływ Skorą zakończył się w Konradówce, po ponad siedmiogodzinnym moczeniu się w wodzie.
A można byłoby niedziele spędzić w domu, w ulubionym foteliku, z ukochanym pilocikiem. Zmieniając programy czekalibyśmy na starość. Proponuję jednak coś innego. Ucieknijmy starości i wybierzmy się na wyprawę za miasto. Kajak jest dość nieporęczny, ale rower wystarczy. Starość zostawmy młodym okupującym ławki i zapluwającym słonecznikiem świat, który ich otacza.


Jerzy Kucharski
Napisz swój własny komentarz
Tytuł:      Autor:

TytułdataAutor
Ech...2006-06-16 00:00:00HEVI
Aż zal, że się nie mogłem zabrać z Wami. Pomysł genialny ;-) Pozdrowienia dla Pana Profesora ;-)

serwis jest częścią portalu www.E-Informator.pl przygotowanego przez MEDIART © w systemie zarządzania treścią CMS Kursorek | Reklama